1. Albumy, ramki, zdjęcia
Każdy kto mnie tylko zna, wie, że mam fioła, bzika, pypcia na punkcie zdjęć, albumów i uwieczniania chwil. Moi znajomi nawet nie zabierają aparatów ze sobą, bo to jest pewne, że ja swój będę miała w pogotowiu. Rzadko zdarza mi się rozładowana bateria, a gdy ta tragedia w moim życiu już nastąpi, potrafię bardzo długo ubolewać, skomleć i marudzić. Stąd, moja skromna kolekcja albumów, które średnio raz na miesiąc muszę przejrzeć i stwierdzić z westchnieniem - ah, jakie to były czasy. I wiecie co, czuję się wtedy pozytywnie nastawiona do życia, bo gdy oglądam te albumy - NIGDY, ALE TO NIGDY nie wspominam złych chwil, które wtedy miały miejsce, ba, ja ich nawet nie pamiętam.
2. Poduszki, koce - dekoracje
Tego chyba zbytnio nie trzeba tłumaczyć. W złe dni (haha, czy nawet dobre) cudownie jest przytulić się do pluszowej podusi, opatulić kocykiem i po prostu odetchnąć. Aaa, no i przedstawiam Wam mojego przyjaciela ze zdjęcia Gucia. (Tak, tak - mam prawie 19 lat i nadal śpię z miśkiem :)))
3. Kwiaty
Czyż nie są piękne? Uwielbiam z nimi rozmawiać, zasuszać je i po prostu na nie patrzeć. Dziwne, że wcześniej najzwyczajniej ich nie lubiłam. Chwilowo posiadam też w swojej małej kolekcji storczyka, którego fotografowanie mijałoby się z celem. Jest średnio przyjemny dla oka z uschniętymi łodygami i bez ani jednego pączka.
Dla osób blogujących: zachęcam Was do pokazania swoich oaz, dla pozostałych: śmiało wysyłajcie zdjęcia rzeczy, które czynią Wasz pokój przytulniejszym na adres koloruj@vp.pl