poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rowerem dotrzeć wszędzie...?!

Czy możecie sobie wyobrazić jak niesamowicie ciężko jest zmotywować się do napisania posta, który wymaga większego przygotowania. Od tego momentu jestem pełna podziwu dla blogerów, którzy regularnie dodają posty, notki na blogu. Mimo iż, jak już wcześniej wspomniałam, jest to jedno z moich marzeń, zebranie się w sobie i działanie jest, no kurczę, trudne. Organizacja, planowanie, spisywanie pomysłów, (nie ukrywajmy) reklamowanie siebie to wielki czaso-pożeracz. Ale oto w końcu jestem, motywuję się, bo czuję, że nadszedł na to ostatni moment. Jak nie teraz - to nigdy! Do rzeczy...

Moja historia z rowerem jest bardzo krótka - po prostu go posiadałam :P. Używała go do tej pory moja siostra i nie ukrywam doprowadziła go do opłakanego stanu. Oto on...
Błagam, tylko nie wyśmiewajcie mojego ( na szczęście byłego już) siedzonka. W kwestii sportowej to była porażka mojego życia. Odpadająca gąbka przy wsiadaniu i  zsiadaniu z roweru do tej pory wprawia mnie w zażenowanie.
W mojej małej miejscowości powstaje parę ścieżek rowerowych, które bądź co bądź motywują człowieka do działania. Co prawda nie są skończone, ale już otwarte - tymczasowo. Więcej o tym projekcie na pewno pojawi się, gdy ścieżki zostaną oddane i wykończone na tip top.



A oto mój nowy przyjaciel, który wymaga jeszcze kilku naprawek i piękne okolice ze ścieżki za moim osiedlem. Taki przypadek uważam za znak od losu, który jeszcze chwile a zrzuciłby mi rower na głowę, żebym się opamiętała i w końcu zażyła trochę ruchu.(hahaha)



Spędzenie czasu z siostrą, bliską koleżanką i ukochanym napełniły mnie co jak co, ale bardzo dużym optymizmem na nadchodzący miesiąc. Również i Wam życzę dużo optymizmu i uśmiechy na twarzy. :)

3 komentarze:

  1. Postaram się zrobić tego typu wpis na temat mojej przyszłości dlatego obserwuj mój blog! Dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kocham rower! W sumie taki sprzęt daje niezależność i więcej czasu wolnego:))).Świetny post!!!

    Dołaczam do obserwujących i zapraszam do obserwacji mojego bloga:
    http://alanja.blogspot.com/2014/08/aczka-i-dzins.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Olu,

    Widzę, że mamy co najmniej dwie łączące nas rzeczy. Po pierwsze ja też jestem poczatkującą blogerką i wiem jak trudno jest się mobilizowawać i być wytrwałym, ale myślę, że damy radę, grunt, to się wspierać i nie zniechęcać:))). A druga rzecz, to ja też uwielbiam wyprawy rowerowe. Trzymam kciuki i do napisania.

    OdpowiedzUsuń